Kasia Gubrynowicz i jej doświadczenie

Czerwiec 2016.


Wywiad z Katarzyną Gubrynowicz, Prezesem Związku Polskich Fotografów Przyrody w latach 2013-2016

/Renata Stadnik/: Jak oceniasz czas swojej prezesury w ZG ZPFP?

/Katarzyna Gubrynowicz/: W imieniu całego Zarządu, z którym miałam przyjemność przez te trzy lata współpracować, czyli Adama Ławnika, Mikołaja Stawowego oraz Radka Siekierzyńskiego, w olbrzymim skrócie powiem tak: cieszę się, że udało nam się podnieść prestiż związku oraz rozreklamować na szeroką skalę nasz Międzynarodowy Festiwal Wizje Natury, co roku organizowany w Izabelinie. Nowi partnerzy, sponsorzy, współpraca z firmami: Canon i Fotoforma, na pewno nam w tym pomogła.
Równocześnie zostaliśmy koalicjantami akcji Niech Żyją!, postulującej skreślenie ptaków z listy łownej, braliśmy udział w proekologicznych działaniach mających na celu zachowanie dzikiej przyrody w Polsce.
Dobrą decyzją okazała się również zmiana w regulaminie konkursu na Fotografa Roku, dopuszczająca do edycji ogólnopolskiej wszystkie zdjęcia zgłoszone przez członków w okręgach. Udało się uruchomić nowy portal, wypracować spójne logo związku, uporządkować sprawy administracyjne związane chociażby z listą mailingową czy płatnościami.
 
/R.S./: To udało się zrobić, a na co nie starczyło czasu?

/K.G./: Sprawy, o których wspomniałam, kosztowały nas bardzo dużo czasu i energii, której już nie starczyło na inne działania, jak nawiązanie współpracy z bliźniaczymi stowarzyszeniami za granicą, poszukiwanie sponsorów na wydanie albumu związkowego, czy pisanie projektów ogólnopolskich na akcje artystyczne i edukacyjne.
Niezrealizowanych pomysłów było oczywiście więcej, jak na przykład otwarty ogólnopolski konkurs fotografii przyrodniczej dla młodych, czy wydanie książki-albumu, będącego jednocześnie poradnikiem dla fotografów przyrody.
Bardzo żałuję, że nie udało się powołać nowego okręgu na Podlasiu. Inny projekt, który był już prawie gotowy, lecz nie starczyło czasu by go zrealizować, to stworzenie ponad-okręgowego wirtualnego Okręgu Młodych ZPFP. Mam jednak nadzieję, że chociaż część z tych planów nie upadnie i nowemu zarządowi ZPFP uda się je kiedyś zrealizować.
 
/R.S./: Jaki kierunek powinien obrać nowy Zarząd Główny ZPFP?

/K.G./: Myślę, że w dzisiejszych czasach zwrócenie uwagi na etyczną stronę fotografii przyrodniczej jest równie ważne, jak praca nad coraz wyższym poziomem artystycznym naszych zdjęć. Obecnie fotografia przyrodnicza stała się łatwo dostępna i popularna. Każdy właściciel smartfona może stać się poniekąd fotografem. Robienie zdjęć bezmyślnie, bez liczenia się z ewentualnymi szkodami w przyrodzie, tylko dla zdobycia „lajków” czy serduszek, stanowi nowe zagrożenie, które jak dotąd nie istniało. W takiej sytuacji edukacja - nie tylko członków stowarzyszenia, ale wszystkich ludzi, a zwłaszcza młodego pokolenia - wydaje się być bardzo istotna. Żyjemy w czasach, kiedy z jednej strony w społeczeństwie jest większa świadomość proekologiczna, lecz z drugiej widzimy silne naciski pewnych grup zmierzające do niszczenia cennych obszarów czy gatunków w imię własnych interesów. I tu również widzę miejsce dla naszej organizacji, jej celem statutowym jest szanowanie polskiej przyrody.
Oczywiście, równocześnie musimy bardzo dbać o wysokie standardy artystyczne w naszych okręgach, rozwijać się, dzielić tym, co robimy. Tutaj pole do działania dla nowego Zarządu jest wielkie – począwszy od galerii na stronie, poprzez pokazy, wystawy aż po różne publikacje i albumy.
 
/R.S./: Fotografia Przyrody odgrywa dużą rolę w Twoim życiu. A jak się to wszystko zaczęło? Dzięki komu połknęłaś bakcyla?

/K.G./: Bakcylem fotografii jak również miłością do przyrody zarazili mnie przede wszystkim moi rodzice. Od zawsze w moim domu obecny był aparat fotograficzny oraz slajdy ORWO, czy czarno-biały FOTOPAN. Kiedy jako 8-latka dostałam wreszcie swój pierwszy aparat - Vilię, tata przekazał mi tajemną wiedzę o przesłonie, czasie naświetlania, głębi ostrości, nauczył patrzeć na świat kadrem, szukać motywu, wprowadził mnie do zaczarowanego świata ciemni, gdzie mogłam samodzielnie robić odbitki. Dzisiaj, w dobie aparatów cyfrowych, wracam czasem pamięcią do tych czasów i kto wie, może kiedyś jeszcze wyciągnę z piwnicy powiększalnik Krokus?
Jednakże fascynacja fotografią oraz miłość do przyrody i podróży przez lata rozwijały się osobno, aż do momentu, kiedy, ponad dziewięć lat temu, trafiłam na portal http://www.foto-przyroda.pl/. Poznałam tam wspaniałych ludzi, prawdziwych pasjonatów. Oni wprowadzili mnie w świat fotografii przyrodniczej, której wierna jestem do dzisiaj.
 
/R.S./: Jaki rodzaj fotografii przyrody interesuje Cię najbardziej? Bo chyba raczej nie zajmujesz się fotografią ptaków?
 
/K.G./: Na pewno tzw. ptasiarstwo nie jest moim ulubionym rodzajem fotografii, jednak tematyka ptaków nie jest mi obca. Fotografując w Norwegii czy Islandii sporo czasu i uwagi poświęciłam maskonurom. Ale i w Polsce mam parę ulubionych gatunków, do których lubię wracać, jak chociażby sóweczka czy żuraw.
Przyroda jest tak piękna i bogata, że cała zasługuje na uwagę – począwszy od szerokich pejzaży, po różne gatunki dzikich roślin i zwierząt, aż po abstrakcyjne faktury, które można dostrzec chociażby we wzorach na zamarzniętym jeziorze. Cokolwiek fotografuję, staram się, w miarę możliwości, jak najlepiej oddać tego charakter i piękno. W kadrach szukam kompozycji, światła, nastroju, ciekawej gry kolorów czy faktur. Różnorodność piękna przyrody postanowiłam ukazać chociażby w galerii okręgowej czy w portfolio międzynarodowego programu „Female Nature Photography” (http://www.femalenaturephotography.com/), do którego jakiś czas temu zostałam zaproszona.
Jednak z całej różnorodnej tematyki fotografii przyrodniczej najwięcej uwagi i czasu poświęcam fotografii krajobrazu, chociażby obecnie realizując projekt mający na celu ukazanie najpiękniejszych przyrodniczo miejsc w Polsce.
 
/R.S./: Guma dwuchromianowa i grafika warsztatowa to tematy, które interesują Cię równie mocno jak fotografia. Co to takiego?
 
/K.G./: Grafika warsztatowa to specjalizacja, z której robiłam dyplom na Akademii. Akwatinta, akwaforta oraz inne pokrewne techniki wklęsłodrukowe dają możliwość wyrażenia swojego postrzegania świata, emocji, poprzez monochromatyczny rysunek, kreskę, plamę. Często punktem wyjściowym jest szkic lub fotografia. Tak powstał m.in. cykl grafik z drzewami p.t.: „Esej o drzewie”, czy związany z podróżami po krajach śródziemnomorskich cykl „Błądząc po Południu”.
Guma dwuchromianowa, chociaż w końcowym efekcie bardzo przypomina odbitkę graficzną, należy do jednej z najstarszych technik fotograficznych. Oczywiście, dzisiaj i tutaj weszła wszechobecna cyfra, dzięki której łatwo możemy przygotować odpowiednią matrycę, jednak kolejne etapy to już typowo ręczna robota. Motywy do nowych gum czerpię przede wszystkim z fotografii przyrodniczej, chociaż również ciekawymi motywami są na przykład stare chaty, czy przedwojenne podwórka.
W obu przypadkach, grafice i gumie, każda odbitka jest trochę inna i stanowi osobne dzieło sztuki – sygnowane i podpisywane przez autora.
 
/R.S./: Dużo podróżujesz, po Polsce i świecie. Sympatycznie łączysz to z fotografowaniem, czy zawsze udaje się zrealizować plany? Czy są miejsca, do których chciałabyś wrócić?
 
/K.G./: Fotografia budzi we mnie silne emocje, a co za tym idzie, wiele pięknych miejsc, raz odwiedzonych, staje mi się bardzo bliskich. Lubię do nich wracać, zwłaszcza, że za każdym razem są jakby trochę inne, zmieniają się w zależności od pogody czy pory roku.
W Polsce do moich ulubionych regionów należą na pewno góry, Puszcza Białowieska i Biebrza, w Europie – kraje północne z Norwegią i Islandią na czele. Jednak Świat jest zbyt bogaty, by wyłącznie wracać do starych miejsc, dlatego w miarę możliwości staram się poznawać też nowe tereny i kraje. To fascynująca przygoda, która nazywa się życiem. [uśmiech]
Dziękujemy za rozmowę. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć Kasi na okręgowej stronie: http://zpfp.pl/okreg-mazowiecki/czlonkowie/1180-katarzyna-gubrynowicz oraz zdjęć, gum i grafik na stronie:http://gubrynowicz.pl/

KATARZYNA GUBRYNOWICZ – Prezes Związku Polskich Fotografów Przyrody w latach 2013-2016, wiceprezes Okręgu Mazowieckiego 2010-2013, członek Związku Polskich Artystów Plastyków od 1997 roku. Absolwentka Wydziału Grafiki na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Autorka wywiadu: Renata Stadnik
Korekta: Ewa Roślik
Czerwiec 2016
parent menu item not found: "130"